Wszystko mnie bolało.
Czułem jak każdy mój mięsień jest obity jakbym spadł na ziemię z niezwykłą szybkością i z bardzo wysokiego punktu. Nawet najmniejszy ruch sprawiał mi ból.
Otworzyłem oczy.
Widziałem jasnobłękitne niebo, które powoli zaczynało się robić coraz ciemniejsze. Było widać tylko nieliczne chmury i srebrny księżyc w kształcie rogalika.
Niedaleko za mną znajdował się las. Widziałem majestatyczne korony najróżniejszych gatunków drzew.
Leżałem na łące wśród wielu roślin, kwiatków oraz małych biedroneczek, które latały mi nad głową.
Później zobaczyłem konia.
I pamięć mi natychmiast wróciła.
Nazywam się Ethan Enderson. Mam szesnaście lat. Mieszkam w Los Angeles w stanie Kalifornia. Chodzę do pierwszej klasy liceum w szkole Angeles High School. Mam konia Cukierka.
Przypomniałem sobie , że wybrałem się na przejażdżkę po nowym, niezbadanym jeszcze przeze mnie terenie. Wtedy coś spłoszyło Cukierka. Zaczął uciekać jak szalony, a gdy zbyt mocno pociągnąłem go za uzdę gwałtownie zahamował, zrzucając mnie z siodła.
To nie był pierwszy raz, gdy spadłem z wierzchowca. Na samym początku nauki to, co chwilę leciałem, więc powoli się przyzwyczaiłem. Ale ten upadek zaliczyłem pierwszy raz od trzech lat, więc miałem prawo trochę się poskarżyć.
Nie potrafiłem, jednak gniewać się na Cukierka. Towarzyszy mi prawie całe życie i traktuję go jak starego dobrego kumpla.
Z pomocą mojego zwierzęcego przyjaciela, podniosłem się. Nogi miałem obolałe jak wtedy, gdy wybrałem się z kuzynem na pięciogodzinną wyprawę konną.
Rozejrzałem się po okolicy. Pomiędzy drzewami ujrzałem małą chatkę. Była wybudowana z drewna i porośnięta mchem. Należałem do osób ciekawskich, więc powoli ruszyłem w kierunki domku. Po chwili stwierdziłem, że jest opuszczony o czym świadczyły brudne szyby, dziura w dachu oraz chwiejna konstrukcja.
Zostawiłem konia koło domku, żeby w razie potrzeby, mógłbym szybko uciec. To było głupie, ale nie wiadomo co mnie czeka za drzwiami. Cukierek nastawił uszy. Zaczął się rozglądać, jednak niczego niepokojącego nie zauważyłem.
Schody skrzypiały, gdy po nich wchodziłem, po chwili otwarłem drzwi, które powinien ktoś naoliwić. Pierwsze co mnie uderzyło to zapach stęchlizny i różanych perfum. Dziwna mieszanka.
Później zauważyłem liczne zdjęcia. Były na nich głównie mała dziewczynka z matką, a potem fotografie z okresu jej dorastania. Jedno z nich rozpoznałem. Przedstawiało ostatnią klasę podstawówki, na którym - ja i ta dziewczyna staliśmy obok siebie, uśmiechnięci od uch do ucha.
Wtedy usłyszałem dziwny hałas. Nim zdążyłem się zorientować, byłem przyparty twarzą do podłogi. Ręce miałem wygięte, a na twarzy czyjegoś buta. Oprawca wbijał mi paznokcie w skórę, ciężko oddychał oraz całym ciałem przypierał mnie do podłogi.
Trwaliśmy nie długo w takiej pozycji, bo nagle ta osoba odskoczyła i szybko uciekła w drugi kąt pokoju.
Wstałem, rozmasowując obolałe miejsca.
Zacząłem się przyglądać zamaskowanej postaci. Była drobnej budowy, o wiele niższa ode mnie. Na pewno była dziewczyną o czym świadczyła jej figura. Miała na sobie czarne podróbki vansów. Reszty nie mogłem określić, bo miałam na sobie czarną pelerynę z kapturem sięgającą jej do kostek.
Po chwili niezręcznej ciszy, w końcu się odezwała:
- Proszę, nie mów nikomu, że tu jestem. - w jej głosie słyszałem wyraźną skruchę.
- Dobrze...
- Skylla. - podeszła do mnie i podała rękę.
Uścisnąłem ją niepewnie.
- Ethan Enderson. - przedstawiłem się.
- Z tego co pamiętam to chodziliśmy razem do podstawówki. - po czym zdjęła kaptur.
Moim oczom ukazały się długie, piękne złociste włosy, duże, błękitne oczy, jasną cerę oraz duże, malinowe wargi, które ułożyły się w przyjazny uśmiech. Od razu rozpoznałem, ze ma norweską urodę. W jej głosie słyszałem wyraźny akcent.
- Skylla? - uradowałem się. - Mała, słodka wkurzająca Skylla.
- Ethan. Miło widzieć mojego kochanego, dwumetrowego drwala.
- Widzę, że z wiekiem piękniejesz.
Zarumieniła się.
- Więc, czemu mieszkasz w tej dziurze? - spytałem się.
- Powiedźmy, że jestem poszukiwana przez samych bogów.
- Nie wiem czy nazwałbym tak tutejszą policję...
- Chodzi mi o bogów. - zaczęła gestykulować. - O bogów nordyckich. Oni mnie poszukują, bo ...
Hej ;) I jak się Wam podoba?
Bo ja muszę się przyznać, że nie jestem zadowolona z pierwszego rozdziału :/
Obiecuję, ze następne będą lepsze ;)
Batgirl
No fajnie się zaczyna, choć z początku wydawało mi się znajome. Nevermind. Masz ciekawy sposób pokazywania świata, a przerywanie zdania kończy się zwykle u mnie zadarcie z siłą katany, ale tym razem zrobię wyjątek. Czekam na ciąg dalszy. Takie relacje między dawnymi przyjaciółmi powinny sie rozwinąć, nieprawdaż? Życzę weny :)
OdpowiedzUsuńiron-adventures.blogspot.com
dance-with-daredevil.blogspot.com
Dziękuję za miłe słowa ^^ spokojnie mam plany co do tej dwójki :)
UsuńNo fajnie, fajnie. Świetnie tworzysz opisy. Hah rozbawiło mnie imię Cukierek - dziwne jak dla konia. Szczególnie, że to koń tego gościa. Zaintrygowała mnie postać Skylli, czekam aż ją rozwiniesz. I ostanie co wzbudziło we mnie nadzieję Bogowie Nordyccy. Będzie tam Loki? Będzie? Powiec, że tak :). Pozdrawiam :) i czekam na ciąg dalszy :D.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz :) Tak pojawią się bogowie nordyccy, ale więcej nice zdradze :)
OdpowiedzUsuń